poniedziałek, 4 listopada 2013

...

Bez tytułu, bo i jak to zatytułować...

Mimi - grubaska nie żyje. Znaleziono ją martwą podczas weekendu, gdy miałam kilka dni wolnego, stąd dowiedziałam się dopiero dziś...I co tu właściwie powiedzieć? Że miała już "swoje lata"? Że była otłuszczona i na pewno jej narządy wewnętrzne nie pracowały prawidłowo?

A może po prostu spójrzmy prawdzie w oczy - Mimi nie umiała żyć bez swojego Człowieka.
Zabił ją stres. Strach przed obcym światem. Samotność.

Najgorsze jest to, że w kociarni widzę kolejne koty, które mogą podzielić jej los, jeśli możliwie szybko nie znajdzie się dla nich dom...

4 komentarze:

  1. Biedna Mimi. To jest ilustracja do twierdzenia, że "koty nie przywiązują się do ludzi"...

    OdpowiedzUsuń
  2. Niedługo napiszę więcej na ten temat...

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedna Mimi. Ale może juz znowu mruczy na kolanach u swojej pańci? Tak jej malutkiej życzę

    OdpowiedzUsuń
  4. ...bardzo poruszający blog... prawdziwy...

    OdpowiedzUsuń