piątek, 22 listopada 2013

Dwie Zuzie

Dużą Zuzię oddał do schroniska właściciel. Z powodów, w które nawet nie mam chęci wnikać. W jej karcie znalazłam tylko adnotację, że tak właśnie ma na imię.
Małą Zuzię przywieziono jako jedyną z rodzeństwa - reszta uciekła. Imię dostała od nas, jakieś dziesięć dni później.

Duża Zuzia po sterylizacji została przeniesiona do kociarni.
Mała Zuzia dostała klatkę na kwarantannie.

Duża Zuzia przez kilka dni leżała rozpłaszczona na półce i ledwo otwierała oczy, gdy ją głaskałam.
Mała Zuzia leżała na boku, miała blady nosek, przymknięte powieki, nie chciała jeść.

Duża Zuzia wreszcie na mnie spojrzała i gdy głaskałam ją dostatecznie długo, zainteresowała się podsuniętą pod pyszczek miską, jednak nadal niemal nic nie jadła.
Mała Zuzia wzięta na ręce na chwilę przestawała być bezwładnym "gałgankiem", zaczynała mruczeć i pomiaukiwać. Jeszcze przez parę minut po powrocie do klatki miała w sobie chęć życia, zaczynała jeść i pić. Potem kładła się z powrotem na boku i przymykała oczy.

Duża Zuzia któregoś dnia pokazała nam swój brzuszek i tak dowiedzieliśmy się, że rozlizała sobie szwy po sterylizacji.
Mała Zuzia wzięta na ręce mruczała coraz głośniej, w klatce jej nosek bladł coraz bardziej, a oczy powoli zaczynały się zapadać.

Duża Zuzia trafiła do szpitala, gdzie założono jej nowe szwy. W klatce jej schronieniem stał się ręcznik, spod którego widać było tylko jej wielkie oczy.
Mała Zuzia została zapakowana do kociej torby i dwoma autobusami pojechała ze mną do domu "na przechowanie".

Codziennie przychodziłam do szpitala, wchodziłam na drabinkę, żeby zajrzeć do klatki, w której chowała się pod ręcznikiem Duża Zuzia. Mówiłam do niej, głaskałam, wyrzucałam nietknięte jedzenie.
Małej Zuzi niemal zaraz po wyjściu z kociej torby lekko zaróżowił się nosek i naprychała na dorosłe koty i psa.

Duża Zuzia zaczęła się odrobinę ożywiać słysząc swoje imię i wypiła całą miseczkę mleka dla kotów.
Mała Zuzia najbardziej lubi spać przytulona do naszych twarzy.

Duża Zuzia opuściła swoje ręcznikowe schronienie i zjadła trochę mokrej karmy. Bardzo chciała, aby jeszcze ją pogłaskać.
Mała Zuzia udeptuje swoimi małymi łapkami nasze szyje, zabawnie przy tym pomiaukując i co jakiś czas przyciska z całej siły swój nosek do naszych nosów.

Duża Zuzia codziennie czeka na mnie, wstaje i sama wtula się w moje dłonie, a potem zaczyna jeść.
Mała Zuzia wydaje się już dwa razy większa, niż była w dniu, gdy przywiozłam ją w kociej torbie.

Nowe szwy na brzuchu Dużej Zuzi już się zagoiły. Któregoś popołudnia zapakowałam ją do transportera i zaniosłam z powrotem do kociarni.
Mała Zuzia chyba z nami zostanie...

Duża Zuzia gdzieś zniknęła. Wreszcie odkrywam, że zimną, deszczową noc spędziła w drewnianej budce na wybiegu.
Mała Zuzia zaczyna się bawić z dorosłymi kotami.

Drewniana budka ma otwierany dach - zdejmuję go, biorę na ręce Dużą Zuzię i mocno przytulam. Czuję, jak bardzo się boi.
Mała Zuzia nie boi się niczego i nikogo. Skacze z komody na stół, kradnie nam jedzenie z talerzy, a najmilszym miejscem na drzemkę jest dla niej klawiatura komputera.

Wchodzę z Dużą Zuzią do kociarni, układam ją na kocyku, zostaję jeszcze przez jakiś czas, żeby dodać jej odwagi. Wychodząc mam nadzieję, że następnego dnia nie znajdę jej znów w zimnej, wilgotnej budce.
Mała Zuzia używa już "dorosłej" kuwety razem z pozostałymi kotami i wie, że gdy ktoś z nas idzie do kuchni, należy biec za nim, ile sił w nogach.

Duża Zuzia wczoraj jeszcze była w kociarni. Dałam jej koci "śpiworek" - weszła do środka i zwinęła się w kłębek z wyraźną ulgą. Co jakiś czas wkładałam do niego rękę, wyczuwałam ciepłą kocią główkę i głaskałam. Duża Zuzia chyba czuje się tam bezpiecznie. Ma to jednak tę wadę, że nie mogę jej zrobić zdjęć. Są potrzebne, bo Dużą Zuzię trzeba pokazać światu. Powinna jak najszybciej znaleźć dom. Jest jednym z tych kotów, które muszą mieć swojego człowieka na wyłączność.
Mała Zuzia za parę dni będzie miała drugie szczepienie. Jest bystrym, puchatym kotkiem.
Gdy dorośnie, prawdopodobnie  będzie wyglądać niemal identycznie, jak Duża Zuzia.

Dwie Zuzie...

1 komentarz:

  1. Duża Zuzia musi mieć zdjęcia, może jutro się uda?A.

    OdpowiedzUsuń